Autorytet, funkcjonariusz, antyautorytet. Elity społeczne i ich kryzys

Sytuacja kryzysu w zachodnim kręgu kulturowym sprawia, że formułowane są liczne diagnozy życia społecznego. Jednym z elementów tej diagnozy są konstatacje dotyczące „upadku autorytetów”, utraty znaczenia tradycyjnych autorytetów w „zmieniającym się świecie”, poszukiwania nowych autorytetów, lub ich odpowiedników. Zarówno chęć pielęgnowania klasycznych wzorców życia osobowego i społecznego, jak i odnalezienia się w konfrontacji z krytykami tych wzorców formułującymi swoje zarzuty z rozmaitych pozycji skłaniają do przypomnienia i zaktualizowania ustaleń na temat rozumienia autorytetu na tle realistycznego obrazu człowieka.
Jednym z wymiarów przywołanego cywilizacyjnego kryzysu jest kryzys elit społecznych poszczególnych narodów Zachodu. W niniejszym artykule zostanie poświęcona uwaga trzem istotnym stanom (zawodom) mającym duże znaczenie dla kondycji elity społecznej: politykowi, nauczycielowi i dziennikarzowi. Poza nawiasem rozważań pozostaną więc liczne, niezwykle ważne elitarne (istotne z punktu widzenia realizacji władzy w życiu narodowym) grupy, takie chociażby, jak: duchowni, sędziowie, realizatorzy władzy „dyskretnej” (służby specjalne, dyplomacja itp.), menadżerowie i inni.
Autorytety – aspekt etymologiczny i historyczny
Słowo „autorytet” wywodzi się od łacińskiego auctor. Zapożyczony do języka polskiego „autor” to sprawca, twórca (pomnożyciel), a także mistrz, przewodnik, znawca, biegły, wyrocznia, powaga. Te ostatnie znaczenia słowa „autor” są tożsame z autorytetem właśnie. Podstawowym sensem słowa „autorytet” jest więc oznaczenie określonej osoby, która cieszy się uznaniem społecznym (prestiżem), będąc zarazem wzorcem osobowym, jednostką obdarzoną zbiorowym zaufaniem i oddziałującą na życie społeczne. Autorytet stanowi w życiu wspólnotowym punkt odniesienia i kryterium celowości tego życia. Wielość pokrewnych słów sygnalizuje, że instytucja autorytetu jest obecna we wszystkich kontekstach życia wspólnotowego. Powiązane dziedziny kultury (nauka, moralność, sztuka, religia) tworzą hierarchię charakterystyczną dla poszczególnych koncepcji cywilizacji. Ta gradacja jest odzwierciedlona również w zakresie instytucji autorytetu w danej cywilizacji1.
Dzieje politykowania w cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej sprowadzają się do zmagania trzech nurtów: sofistycznego, platońskiego i realistycznego. Każdy z nich zakłada inny ideał polityka. W pierwszym nurcie będzie to przywódca skoncentrowany na skutecznym zdobyciu władzy i jej konsekwentnym utrzymaniu przy dowolności środków zastosowanych do tego celu, w szczególności środków perswazji pozwalających pozyskać zwolenników. W nurcie platońskim wzorcowy polityk jest wiernym realizatorem idealnego państwa i jego poszczególnych struktur. Wykonawca postulatów realizmu filozoficznego w życiu publicznym jest skazany na stały wysiłek realizowania cnoty roztropności i postawy właściwie rozumianej troski, której przedmiotem jest dobro wspólne. Ten najbardziej wymagający wzorzec zakłada harmonijne połączenie trafnego rozpoznania celów życia społecznego z doborem godziwych, ale też skutecznych środków do realizacji tychże celów (personalizm)2.
Te wypracowane na konkretnych etapach dziejów filozofii rozumienia polityki i polityka znajdowały wielokrotnie nie tylko wciąż nowe teoretyczne opracowania, ale także praktyczne realizacje. W perspektywie dziejów najnowszych możemy w uproszczeniu wskazać na platoński (platońsko-heglowski) rys modernizmu społecznego (komunizm, socjalizm narodowy, faszyzm), sofistyczne zacięcie postmodernizmu i wątłą, ale wciąż obecną reprezentację personalistycznej formuły polityki3. „Autorytetem” ideologii dwudziestowiecznych był zapatrzony w klasowo czy rasowo zidentyfikowane państwo wódz, a także funkcjonariusze tego państwa. Ponowocześni dekonstruktorzy życia społecznego wskazywali na nową anty-elitę antyautorytetów „maszerujących przez instytucje” jako gwarantów powszechnego wyzwolenia z alienacji świata postindustrialnego (alienacja mniejszości seksualnych, imigrantów, post-rodzinnych relacji/braków relacji międzyludzkich).
Inaczej przedstawiają się sprawa z ideałem pedagoga. Choć dość wcześnie pojawia się model nauczyciela-instruktora technik perswazyjnych (sofiści) przez wieki na ogół nie kwestionowano elementu autorytetu w roli nauczycielskiej, będącego emanacją silnej (niekiedy wręcz despotycznej) władzy rodzica. Tendencje antypedagogiczne przyniosła ze sobą epoka oświecenia i odtąd hasła antyautorytetowe są stale obecne przybierając wciąż nowe brzmienia. W nowożytności, w powiązaniu z protestantyzacją pojawia się też tendencja do upaństwowienia oświaty. Nieuchronną konsekwencją tej zmiany staje się stopniowe przedefiniowanie powołania nauczycielskiego w kierunku częściowego przynajmniej uznania go za funkcjonariusza państwa realizującego jego politykę oświatową4.
Dzieje dziennikarstwa relatywnie krótkie na tle historii kultury europejskiej ukazują z kolei innego rodzaju napięcie. Musiało się ono zmagać z ingerencją władzy, ale także zabiegać o uznanie własnej wiarygodności, rzadko zyskując pełnowartościowy autorytet, przypisywany jedynie niekiedy powagom dziennikarskim5.
Typy wiedzy i wiodące cnoty a autorytety
Jeżeli jednym z rozróżnień często przyjmowanych przy dyskusjach nad kwestią autorytetu jest dystynkcja: autorytet osobowy – autorytet instytucjonalny, to w przypadku omawianych stanów (zawodów) mamy niewątpliwie do czynienia z przykładami autorytetów instytucjonalnych. Jak każda tego typu powaga, tak również powaga nauczycielska, dziennikarska i polityczna dla uzyskania swojej pełni potrzebuje zarazem wymiaru osobowego. Charakterystyka autorytetu, dobór i układ jego cech jest zależny od leżącej u podstaw namysłu nad nim wizji człowieka i powiązanego z taką wizją preferowanego sposobu życia społecznego.
Klasyczna filozofia, której szczytowym osiągnięciem jest sformułowanie realistycznej antropologii filozoficznej daje także podstawy do źródłowego rozumienia i wyjaśniania zjawiska autorytetu. Streszczając jej ustalenia można powiedzieć, że autorytet to osoba, która dysponuje uzasadnioną i sprawdzoną przez życie wiedzą oraz niezłomnie świadczy swoją postawą o jej słuszności6.
Z kolei przywoływane w tym artykule stany (zawody) na tle realistycznej filozofii kultury można rozumieć poprzez typy działań dla nich charakterystycznych. Odczytanie natomiast typów poznania towarzyszących tym działaniom może pomóc w zrozumieniu przypisywanego zawodom autorytetu oraz kryzysu tegoż autorytetu.
Charakterystyczną dla polityka aktywnością będzie roztropne działanie dla dobra wspólnego, a dominującym u niego typem wiedzy będzie wiedza praktyczna aktualna7. Kluczową cnotą dla tego zajęcia będzie więc roztropność. Istota zawodu dziennikarskiego sprowadza się do wysiłku przygotowywania i prezentowanie materiałów w środkach masowego przekazu. Główny typ poznania temu towarzyszący to wiedza praktyczna habitualna. Rzetelna realizacja tych zadań wymaga takich sprawności moralnych, jak: męstwo, niezależność w służbie dobru wspólnemu, rzetelność w relacjonowaniu, umiejętność wzbudzania zainteresowania bez skandalizacji przekazu8. Wreszcie czynnością właściwą nauczycielowi jest oczywiście nauczanie, wprzężone w służbę przede wszystkim wiedzy teoretycznej, z przewagą praktyczno-teoretycznej. Cnotą budującą tożsamość działalności pedagogicznej jest zaś długomyślność9.
Kryzys autorytetów wyjaśnia w niemałej mierze oderwanie prestiżowych zwodów od właściwego dla ich aktywności tła poznawczego. Na przykład nauczanie jest współcześnie chętnie spychane w kierunku dominacji wiedzy praktycznej habitualnej. Jest to takie stanowisko, które rozum zajmuje składając lub formując sobie sądy o konkretnych czynnościach po to, aby nauczyć się jak się do nich zabierać, gdy zajdzie potrzeba ich spełnienia. Dodajmy, że w świetle postulatów współczesnej (anty)pedagogiki powinny to być czynności dobrane przede wszystkim pod kątem użyteczności w procesie szeroko rozumianej produkcji (lub generowania usług) czy przyjemności konsumpcji dopasowanej do ram machiny społecznej. Cechą istotną wiedzy praktycznej habitualnej jest absolutny brak pewności dzięki niej uzyskiwanej. Daje ona pewną umiejętność czy sprawność wewnętrzną („habitus”). Przedmiotem jej jest czynność dostępna nauczanemu, natomiast metoda jej uzyskiwania jest syntetyczna, składająca, właściwa wiedzy praktycznej. Cel przy przekazywaniu takiej wiedzy ma w sobie coś teoretycznego, cały proces myśli jest w tym przypadku skierowany do osiągnięcia pewnej umiejętności, a nie do pokierowania natychmiast jakąś czynnością. Ta dwoistość, charakter w połowie praktyczny, w połowie teoretyczny wiedzy praktycznej habitualnej jest właśnie przyczyną podkreślonej jej cechy: nie prowadzi ona do trwałej pewności, lecz dostarcza większego lub mniejszego stopnia możliwości. Praktyczny wymiar tego rodzaju wiedzy uniemożliwia poznanie koniecznych i niezmiennych składników badanych zjawisk. Skierowuje poznanie ku rzeczom przypadkowym i ulegającym ciągłym zmianom, co jest przez ideologów „postępowej” pedagogiki traktowane jako wielka zaleta i odpowiedź na wyzwania, które przynosi jakoby tajemniczy proces rozwoju społeczno-technologicznego.
Rzecz jasna autorytet nauczycielskiego stanu (zawodu) wiąże się zdecydowanie bardziej z przekazywaniem wiedzy teoretycznej niż z innymi rodzajami wiedzy. Jego powaga zawodowa wynika z konsekwentnego ukazywania – poprzez własną postawę oraz przykłady życiowej drogi wcześniejszych uczniów – że zdobywanie i dysponowanie wiedzą teoretyczną jest pierwszorzędnej wagi ludzkim osiągnięciem. Wiedza taka dając poznanie koniecznych i niezmiennych składników badanych zjawisk czyni mądrym nauczyciela-mistrza i podążającego za nim ucznia.
To, co jest pokusą (anty)pedagogicznych prądów w stosunku do nauczycieli – chęć uczynienia z nich instruktorów usprawniających masę ludzką rozpiętą między osiąganiem przyjemności i byciem użyteczną – stanowi główny nurt aktywności dziennikarzy10.
Przekazują oni w niemałej mierze wiedzę praktyczną habitualną, czyniąc to ze specyficzną intencją. Wspierają u czytelników składanie lub formowanie sobie sądów o konkretnych czynnościach mimowolnie ucząc jak się do nich zabierać, gdy zajdzie potrzeba ich spełnienia. Dobór tychże sądów jest specyficzny, najczęściej pokierowany chęcią jak najsilniejszego utrzymania uwagi odbiorcy mediów. Na skutek takiego priorytetu gromadzone i przekazywane przez media informacje bywają często instruktarzem dokonywania działań o mniejszym lub większym stopniu permisywizmu. Bowiem to działania ujemne moralnie dużo mocniej przykuwają uwagę odbiorców przekazów niż relacje o spełnianiu rozmaitego dobra. Media usprawniają więc często do czynności dostępnej odbiorcy, składając elementy wiedzy i umiejętności (metoda syntetyczna). Zaspokajają ciekawość poznawczą i kształtują habitus (niekonieczne cnotę, lecz często wadę!), nie popychając na ogół do jakiejś natychmiastowej czynności. Przekazy medialne nie dają poznania koniecznych i niezmiennych składników prezentowanych zjawisk. W efekcie rozpraszają uwagę odbiorcy, karmiąc jego percepcję i rozum treściami przypadkowymi i ulegającymi ciągłym zmianom.
Autorytet powagi dziennikarskiej opiera się na właściwym prawym odczytaniu charakteru poznawczego przekazów medialnych i ich konsekwencji moralnych. Ujmując w wytworach swojej pracy liczne elementy wiedzy praktycznej habitualnej dziennikarz może być świadom niebezpieczeństwa permisywizacji odbiorcy oraz szansy na jego moralne ubogacenie, na formowanie u niego cnót moralnych. Nie chodzi tu oczywiście o „dydaktyzację” przekazów medialnych, ale o świadomą realizację tego aspektu rzetelności dziennikarskiej, który może sprawić, że redagowane treści nie będą zaburzać u odbiorcy „antropologicznej busoli” bezwiednie kształtując jego obraz świata, lecz będą wyrazem prawdy o człowieku, a przez to będą dla odbiorców swoiście formacyjne. Powaga dziennikarska skutecznie realizująca ten postulat bywa społecznie postrzegana jako autorytet (co zdarza się w różnych segmentach szeroko pojętego dziennikarstwa np. publicystom, dziennikarzom śledczym, autorom reportaży). Bardziej teoretyczną próbą zmierzenia się z tym wyzwaniem jest nieostra, ale stale obecna w dbacie publicznej kategoria „misji mediów”. Na gruncie chrześcijaństwa mamy z kolei do czynienia z wysiłkami nadania mediom charakteru ewangelizacyjnego (ścisłe, religijne rozumienie misji w mediach). Tą drogą poszukuje się podstaw do przypisania autorytetu samym instytucjom medialnym.
Problem zaburzenia tła poznawczego działalności zawodowej nie ominął również polityka. Chcą roztropne działać dla dobra wspólnego powinien on dysponować stale wiedzą praktyczną aktualną. Nie ma ona już w sobie żadnych cech teoretycznych, ponieważ jest skierowana bezpośrednio nie do nabycia jakiejś umiejętności, ale do pokierowania czynem. Uzyskuje się ją metodą syntetyczną w celu bezpośredniego natychmiastowego wykonania jakiejś czynności. Powinna ona posiadać cechę pewności – pewności moralnej, która jest rezultatem wpływu woli na praktyczny sąd rozumu (różnej od pewności metafizycznej – wynikającej z wewnętrznej oczywistości przedmiotu). W kierowaniu praktyczną działalnością człowieka, w tym działalnością polityczną, rozum ulega ciągłemu wpływowi woli. Impulsy władzy pożądawczej nadają rozumowi pewność i stanowczość jego decyzji. Sam rozum (bez wpływu woli) w dziedzinie rzeczy szczegółowych, niekoniecznych i zmiennych nie może uzyskać pewności.
Prawda w dziedzinie czynu polega bowiem na zgodności rozumu z prawą wolą. Oczywiście wola może być prawa tylko wtedy, gdy jest w zgodzie z obiektywnymi danymi, które poznaje rozum teoretycznie. Dla polityka są to konkretne dane ukazujące stan wewnętrznych relacji społecznych i politycznych (aktualny obraz narodu i państwa), a także sytuację międzynarodową i międzycywilizacyjną zrzeszeń społecznych, do których elit należy (elita narodowa i cywilizacyjna, elita państwowa). Wysiłek interpretacji i rozumienia tych danych, a następnie podejmowania decyzji w perspektywie dobra wspólnego jest wysiłkiem poznawczym i moralnym polityka otwierającym mu drogę do uzyskania zaszczytnego tytułu męża stanu. Stanie się nim gdy w konkretnych działaniach przywódczych unaoczni realizację roztropności. P.S. Mazur zwraca uwagę na złożoność i trudność tego zadania, którego wykonanie wymaga rzeczywiście mistrzostwa: „Istotnym elementem dla ukonstytuowania roztropnego rządzenia jest to, że dobro wspólne pojmowane jako rozwój osobowy żyjących w społeczności osób, jest nieantagonistyczne. Jednakże w realizacji środków do tego dobra, które są bezpośrednim przedmiotem działań politycznych nierzadko antagonizmu tego nie da się uniknąć. Zarówno roztropne przewidywanie, jak i jego wykonanie w postaci uruchomienia określonych środków musi jednak uwzględniać dobro osobowe członków społeczności politycznej. Jest to o tyle trudne, że realizacja roztropnego przewidywania wymaga najczęściej współdziałania wielu członków społeczności politycznej, co powoduje, że trzeba to w działaniu uwzględnić”11.
W sytuacji obecnego kryzysu społecznego dominujący typ post-polityka zastępuje jednak ten wysiłek najnowszym wcieleniem makiawelizmu. Jak w minionych epokach, tak i dziś zastępuje on dobro wspólne – dobrem władzy korzystając przy tym z technologii rządzenia w postaci precyzyjnych pomiarów socjologicznych i wyrafinowanych zabiegów socjotechnicznych na polu komunikacji społecznej. Prawda o człowieku społecznym i działanie dla jego realnego konkretnego dobra zostaje zastąpiona pomiarem i „regulacją” permisywnej do-„wolności” dostrojonej do wymogów masowej konsumpcji i produkcji. Post-polityk pozbawia się przy tym prawej woli poprzez samomanipulację – stałe i konsekwentne wyzbywanie się moralnych (ku dobru wspólnemu) motywów działania. Ta moralna autokastracja ma zagwarantować skuteczność technicznym (wspartym technologią) zabiegom na rzecz utrzymania władzy (cel uświęca środki).

***

Powyższe analizy pozwalają głębiej odczytać zmieniające się postrzeganie poszczególnych zawodów (stanów) w życiu społecznym kryzysującego Zachodu. Nauczyciel wyrzekając się roli mistrza schodzi na pozycję antypedagoga uwiarygadniającego się negacją autorytetu mistrza i powagi wiedzy, której tenże służył. Usiłując stać się liderem młodzieńczego buntu jest jednak w rzeczywistości narzędziem ideologii państwowej (czy superpaństwowej). Obnosząc się ze swoją antyautorytetowością pozostaje faktycznie funkcjonariuszem realizującym urzędową politykę edukacyjną. Dziennikarz, zwiedziony opowieściami o władczej pozycji środków społecznego komunikowania we współczesnym społeczeństwie, nie siląc się na realizację misji mediów – staje się celebrytą, atrakcyjną formą wypełnioną przypadkową treścią. Także on, nie odstraszając kancelaryjną szatą, jest funkcjonariuszem wpisanym w ideologiczny zamysł osób sterujących socjotechniczną machiną. Wreszcie polityk wyzbywając się ambicji godnych męża stanu, skrywa swój populizm pod garniturem „profesjonalizmu” post-polityka. Rezygnując z dostępnego człowiekowi udziału w Bożej Opatrzności woli zejść do roli aktora wcielającego się w zadaną sobie postać w teatrze reżysera-ideologa.
Erozja autorytetu i uzurpacja autorytetu ujawniają się jako ważne przyczyny kryzysu elity społeczeństwa zachodniego. Dzieje tych procesów nie są proste, odwzorowując dzieje błędów w teorii społecznej. Totalitaryzmy (a wraz z nimi ich funkcjonariusze) zaistniały jako „produkt uboczny” idealizmu filozoficznego. Antyintelektualizmy (a wraz z nimi antyautorytety) były reakcją (błędną poznawczo) na nie12. To one dominują w kulturowej mieszance otaczającej obecnie Europejczyka.