czyli komunizm w Europie Zachodniej kontra komunizm
w Ameryce Południowej
Jakub Niderla
Warszawa, 2026
Historia uczy, że komunizm potrafi zmieniać język, narrację i formę, lecz nie zmienia swojej natury. W Ameryce Południowej wilk wciąż występuje bez maski, natomiast w Europie Zachodniej skrywa się pod owczą skórą postępu, tolerancji i równości. Niniejszy artykuł prowadzi czytelnika przez te dwa oblicza tej samej ideologii, zestawiając ich metody sprawowania władzy i kontroli społeczeństwa. To próba odpowiedzi na pytanie, czy łagodny ton europejskiego komunizmu rzeczywiście oznacza, że przestał on być zagrożeniem.

WPROWADZENIE. TŁO HISTORYCZNE
Aby dobrze zrozumieć porównanie komunizmu, na dwóch częściach globu, przypomnę komunizm, którego niegdyś doświadczyli Polacy.
Kiedy osoby żyjące w latach osiemdziesiątych, siedemdziesiątych, a nawet sześćdziesiątych dwudziestego wieku wspominają komunizm, rysują czarny obraz. Czarną gospodarkę handlu detalicznego, czarną edukację, czarną wolność! Jedyne co – patrząc powierzchownie – wydaje się jasne, to rynek pracy, gdyż pracę wtedy raczej każdy miał, co wiązało się z ciągłością finansową. Były to czasy, że nie człowiek szukał pracy, a praca człowieka. Dla niektórych praca nawet nie była obciążeniem, gdyż podstawą było ,,być” niekoniecznie ,,pracować”. Tutaj jest pierwszy sygnał, aby w tym co rzekomo kolorowe, doszukiwać się szarości. Bo jaki to miało wpływ na gospodarkę?
W komunizmie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, spójrzmy na to co czarne, ponieważ to był impuls, który dotknął w bolesny sposób poprzednie pokolenia oraz negatywnie wpłynął na czasy współczesne. Gospodarka centralnie planowana miała efekt, że była niezrównoważona, gdyż ciężko w scentralizowany sposób odpowiedzieć na wszystkie potrzeby Polski lokalnej. Była to śmierć dla wolnego rynku handlowego. Totalna blokada przedsiębiorczości, brak konkurencji, czego czarnym efektem jest obniżenie jakości usług i towarów. Po co mam się starać, jeśli nikt mnie nie próbuje dogonić? Totalny brak konkurencji, spowodował nie tylko niski poziom usług (jak), ale i wiele braków towarowych (ile). Zatrudnienie (bo niekoniecznie praca) było zapewnione, dochody były, tylko tego co bliżej celu nie było – towaru. Jeśli natomiast pojawił się towar (w ilościach wystarczających, bez nadmiaru, dla każdego po równo, jakoś wystarczy) wtedy każdy będący w potrzebie rzucał wszystko, aby zdobyć niezbędną rzecz. Pojawiały się wielogodzinne, a czasem dwudniowe kolejki, bez gwarancji, że dla wszystkich wystarczy.
Dlaczego o tym pisze? – Aby pokazać jaka była komunistyczna logika. Jeśli obywatele chcieli mieć ,,kiełbasę”, to obywatele mogli poświęcić dzień na czekanie w kolejce. Po co obywatel ma po pracy odpoczywać? Nie daj Boże pójść do kościoła, albo przeczytać książkę. Zadaniem obywatela było być obywatelem: dbać o swoje, ale nie zupełnie samemu, z pomocą państwa, a właściwie nie z pomocą państwa, tylko według wskazówek państwa.
Właściwie to nie tylko według wskazówek, a pod dyktando państwa. To państwo decydowało kiedy obywatel ma stać w kolejce, bo inaczej nie otrzyma przysłowiowej kiełbasy, albo nie będzie miał węgla na zimę. Państwo dysponowało czasem obywatela, pieniędzmi też. Obywatel zarobił tyle, na ile pozwoliło mu państwo. Cóż z tego jeśli miał dobre kwalifikacje, albo pomysł na biznes i umiejętności. Państwo decydowało co może robić. Nawet jeśli zarobił wystarczająco, to państwo regulowało wydatki obywatela. Bo gdzie i na co miał wydać?
Dlatego komunizm to taki ,,raj gospodarczy”.
Podobna sytuacja dotyczyła edukacji, gdyż historię do podręczników – tak, nie ,,podręczniki do historii” a ,,historię do podręczników” – pisało państwo, według wcześniej ustalonych z Moskwą standardów. Historia nie była nauką o minionych dziejach, tylko narracją moskiewską. Po co też obywatel miał się kształcić, jeśli będzie o jednostkę mniej do grupy robotniczej? Religia była szczególnie bliska dla komunistów, bo byli najbliżej nie jak mogli, szczególnie religii katolickiej, a właściwie Kościoła Katolickiego i duchownych. Chcieli znać każdy krok i każde działanie. Nie mogli pozwolić sobie na to, aby obywatele zbytnio kierowali się prawdami katolickimi, nabierali siły ze Słowa Bożego i sakramentów. Wtedy mogliby patrzeć ,,wyżej” i być mniej pokornymi, wobec idei ludowej. Powyższe pokazuje, że nadmierna zasada pomocniczości i fałszywa zasada dobra wspólnego, są sednem komunizmu. Niestety przekształca się to we władzę całkowitą i odebranie decyzyjności, jaką Bóg dał człowiekowi w zamyśle stwórczym. Jak dwie wymienione zasady są częścią katolickiej nauki społecznej i stanowią pewne cnoty, to ich nadmiar jest wadą społecznych relacji. Ponadto przymusowe odebranie własności, stanowi grzech przeciw własności, która jest człowiekowi należna – pełni funkcję zapłaty za trud pracy. Inny przypadek jest, kiedy człowiek dobrowolnie wyzbywa się własności np. wybierając drogę zakonną. Tak – wybiera, czyli jest to wolny wybór człowieka. Jednak komunizm nie daje takiego wyboru, tylko zakłada, że własność powinna być ograniczona, a ile kto ma mieć ,,swojego” niech zdecyduje państwo.
Mając trzy obrazy komunizmu: 1) brak własności; 2) pomocniczość, będąca ingerencją i narzucaniem woli państwa; 3) zasada ,,dobra wspólnego” jednostka zawsze ma podporządkować się państwu i być dla państwa. Te trzy obrazy są ze sobą połączone i razem stanowią komunizm. Tutaj wszystko się zaczyna.
RÓŻNICE
Jak wskazałem wcześniej – komunizm narysował się tak czarny, że w XXI wieku nie utrzymałby się, przy obecnym stanie świadomości obywateli. Dlatego komunistyczny wilk, w Europie Zachodniej – przy wysoko rozwiniętym przekazie internetowym i medialnym oraz znacznym poziomie wykształcenia – musiał ubrać owczą skórę. Przeciwieństwem może być Ameryka Południowa, gdzie świadomość obywateli jest niższa, mniejszy poziom edukacji oraz bardziej zakłamany przekaz medialny. Tam – jak np. w Wenezueli – wilk nie musi się przebierać, bez problemu porusza się w swoich barwach.
Radykalizm – nurt kulturowy a redystrybucyjno-gospodarczy
Jedną z kluczowych różnic między komunizmem Europy Zachodniej a komunizmem Ameryki Południowej jest radykalność. We współczesnej Europie komunizm działa mniej radykalnie, niż w czasach Związku Radzieckiego oraz współcześnie w Ameryce Południowej. Europejski komunizm nie wprowadza radykalnych zmian i rewolucji, a powolne zmiany kulturowe, instytucjonalne i prawne. Socjaliści w Europie manipulują pojęciami, próbując zmieniać ich znaczenia. Dla przykładu – na mówienie prawdy na temat np. homoseksualizmu, że jest chorobą i wypaczeniem, europejscy komuniści mówią – ,,mowa nienawiści”. Próby wprowadzenia zakazu ,,mowy nienawiści” były podejmowane również w Polsce, przez środowiska lewicowe. Mówienie prawdy o wypaczeniach, również próbują nazywać brakiem tolerancji. Natomiast chęć wprowadzenia powszechnej normalizacji homoseksualizmu, nawet małżeństw jednopłciowych, wielości płci (więcej niż dwie), możliwość zmian płci – nazywają równouprawnieniem. Podobnie jest w przypadku innych religii, gdyż wielu Polaków i prawych Europejczyków, nie chce masowej migracji wyznawców innych religii, bliskowschodnich, gdyż obawiają się, że może to być zagrożenie dla chrześcijaństwa. Wtedy europejscy socjaliści nazywają to dyskryminacją.
Oczywiście nie mam na myśli zupełnego zamknięcia się na inne kultury i religie, gdyż skrajność w tym wymiarze również jest wadą społeczną. Jednak nadmierna imigracji ludności wyznania muzułmańskiego, stanowi realne zagrożenie dla fundamentów polskiej i europejskiej kultury.
Komunizm w Ameryce Południowej jest bardziej radykalny, podobny do komunizmu znanego w Polsce z czasów PRL-u. Tam działania polityczne komunistów nie opierają się głównie o kwestie kulturowe – jak to jest w Europie – a bardziej o kwestie materialno-redystrybucyjne. W ogólnym znaczeniu redystrybucja dochodu państwa nie jest niczym złym, ponieważ dochód państwa pochodzi ze środków obywateli. Jednakże nadmierna redystrybucja, która jest pod stałą kontrolą. Jak wspominałem wcześniej – obywatel dostaje tyle ile chce państwo, więc wiąże się to z niesprawiedliwością społeczną oraz pogwałceniu własności. Silna rola państwa w gospodarce jest jedną z charakterystycznych oznak komunizmu południowoamerykańskiego. Gospodarka rynkowa jest stłamszona, na korzyść gospodarki państwowej, analogicznie do gospodarki centralnie planowanej w PRL-u.
Patrząc na komunizm kluczem radykalizmu, widzimy że Europa Zachodnia znacznie go zmniejszyła, porównując do przeszłości Europy Wschodniej i współczesnej Ameryki Południowej. Odwołując się do mojej wcześniejszej myśli – radykalizm komunistyczny jaki mamy w Ameryce Południowej, przy poziomie świadomości i wrażliwości współczesnych Europejczyków, po prostu by nie przetrwał. Dlatego komunistyczny wilk w Europie, przybiera nurt kulturowy. A co obydwa nurty mają ze sobą wspólnego? Odpowiedź klasyczna – kontrolę Państwa, jak to w komunizmie.
Demokracja
Hasła wyborcze wszystkich lewicowych partii politycznych w Europie, ale i w Stanach Zjednoczonych – ,,demokracja! demokracja!” Radość Polaków o poglądach lewicowych, a nawet niektórych centrowych w październiku 2023 roku, kiedy Prawo i Sprawiedliwość nie było w stanie utworzyć rządu, brzmiało – ,,demokracja wróciła”. Widać tutaj manipulację ze strony środowisk lewicowych, którzy tak chcą pokazać swoją inność od komunistów PRL-u, że krzyczą ,,demokracja!”. Tymi hasłami kupują wyborców, tłumaczą, że to każdy sam ma decydować i głos każdego się liczy. Twierdzą że słuchają każdego, od tych będących na marginesie życiowym. Za wszelką cenę wypominają brak demokracji innym, np. tym – jak wspominałem wyżej – że inne środowiska nie chcą przyjąć lewackich standardów, normalizacji homoseksualizmu, dewiacji w szkołach, czy tysięcy muzułmanów. Dlaczego – jak twierdzą – skoro część społeczeństwa tego chce? Haseł ,,demokracja” używają w podobny sposób, jak wspomniane wcześniej ,,równouprawnienie”.
Demokracja głoszona przez europejskich komunistów jest jedynie hasłem. Hasłem wyborczym, którym mogą przyciągnąć elektorat i wybielić się z klasycznego obrazu komunizmu.
Zabawy w demokrację komuniści Ameryki Południowej nie urządzają, nie jest im to potrzebne do utrzymania władzy i kontroli obywateli. Główną władzę sprawuje ciało wykonawcze, kosztem parlamentu, co jednak w Europie byłoby trudne. Często radykalne zmiany, podejmowane przez jednostki wykonawcze, są wbrew woli obywateli, lecz uzasadnione, że są konieczne i mają być ,,na korzyść” dla obywateli. Narzędziem wprowadzającym prawo, są często dekrety, których np. we współczesnej Polsce się nie stosuje, gdyż ustawy wprowadzane są przez Parlament.
Niestety próby wykonywania władzy, wbrew prawu uchwalone przez organy uchwałodawcze, miewały miejsce w Unii Europejskiej. Rząd Donalda Tuska po roku 2023 w Polsce również podejmuje próby sprawowania władzy z pominięciem przyjętego porządku prawnego. Teraz przykład z komunistycznego podwórka współczesnej Polski – Włodzimierz Czarzasty jako Marszałek Sejmu zapowiedział stosowanie ,,weta marszałkowskiego”, które zgodnie z prawem nie istnieje. Czyli Czarzasty, przedstawiciel partii która szła do wyborów z hasłami ,,demokracja”, próbuje burzyć demokratyczny porządek w Polsce. Czy jest to aż tak wielka różnica z komunistami Ameryki Południowej?
Sprawowanie władzy – lekka hegemonia a bezpośrednie konkrety
Hegemonia, czyli narzucanie obywatelom światopoglądu, kultury, przekonań itp. znana jest Polakom z czasów PRL-u, kiedy komuniści na usługach Moskwy wpajali swoja idee i wartości. Obecnie w Europie Zachodniej mamy do czynienia bardziej z lekką hegemonią kulturową, nie jest prowadzona w tak radykalny sposób jak było to przed rokiem 1989. Przykładem współczesnej hegemonii kulturowej jest, wprowadzanie laickich standardów do życia społecznego, stygmatyzacja tradycji chrześcijańskich, czy choćby próba normalizacji wielości płciowej. Procesy te są przeprowadzane w stosunku do edukacji, tutaj przykładem jest wprowadzenie przedmiotu szkolnego o nazwie ,,edukacja zdrowotna” oraz ograniczenie lekcji religii. Natomiast w przestrzeni kultury notorycznie promowane są wyżej wymienione ,,wartości” w stacjach nadawczych, nad którymi władzę mają grupy powiązane ze środowiskami lewicowymi.
W Ameryce Południowej komuniści sprawujący władzę, nie korzystają z lekkiej hegemonii, tylko bezpośrednio, konkretnie narzucają swój światopogląd. Jednak na tym nie kończą się metody komunistycznego sprawowania władzy. Tam mamy do czynienia z twardym, klasycznym komunizmem, w porównaniu do współczesnego europejskiego postkomunizmu. Władza w Ameryce Południowej trzyma stałą kontrolę nad państwem, co objawia się np. w regulacjach cen zgodnie z modelem gospodarki centralnie planowanej, totalna kontrola strategicznych sektorów gospodarki, przez to kontrola dochodów jednostek oraz korzystanego przez nich mienia, gdyż o własnościach ciężko mówić w niektórych krajach południowoamerykańskich.
Dwa modele sprawowania władzy pokazują, że państwo komunistyczne chce mieć totalną władzę nad obywatelem, czego objawem jest hegemonia. Jednak wysoki poziom obywateli Europy, umożliwia komunistom stosowanie zaledwie lekkiej hegemonii. Inaczej jest w Ameryce Południowej, nie dość że hegemonia jest totalna, ponadto panuje nacjonalizm, aby jednostki z zewnątrz nie wprowadzały ,,zamieszania” władzy. Na hegemonii nie zatrzymują się, gdyż trzymają pełną kontrolę nad obywatelami. Pytanie, czy europejskie władze z biegiem lat, kiedy przyzwyczaja obywateli do swojego modus operandi, to nie sięgną po więcej?
Klimat
Współcześnie bardzo żywy temat w Europie, również w Polsce, w polskich domach. Za polityką klimatyczną idzie polityka energetyczna, co bezpośredni dotyka każde gospodarstwo domowe. Praktyka z jaką mamy do czynienia – narzucanie obywatelom krajów członkowskich, przez Unię Europejską np. sposobów ogrzewania domu, bądź próba zakazania samochodów spalinowych (oczywiście tych tanich i przeciętnych cenowo), jest to praktyka komunistyczna. Europejskie władze oraz przychylne im władze krajowe, stosując manipulację i odwołując się do dbałości o klimat i środowisko, narzucają obywatelom standardy, do których nieraz nie są przekonani, bądź po prostu nie jest to dla nich możliwe ze względów finansowych.
Komunistyczna metoda, czyli obywatel będzie jeździł samochodem jaki władza sobie zażyczy, a dom będzie ogrzewał tym, co władza mu wskaże.
W Ameryce Południowej sytuacja wygląda nieco inaczej, ponieważ realna realizacja wszelkich programów socjalnych zależy od dochodów z eksploatacji surowców naturalnych, takich jak: ropa, gaz. Lewicowe władze często deklarują wrażliwość ekologiczną, lecz w praktyce podporządkowują ją potrzebom finansowym i redystrybucyjnym. Powstaje w ten sposób trwałe napięcie między retoryką ochrony środowiska a materialnymi podstawami władzy politycznej. Jednak sytuacja wygląda tak samo jak w Europie, a nawet bardziej radykalnie – obywatele korzystają z tego co władza wskaże za ,,konieczne dla środowiska”.
Różnicą w kwestiach klimatycznych między Europą Zachodnią a Ameryką Południową jest narracja i konieczność ekonomiczna. Europa wskazuje na ,,zielone”, jako że to według narracji jest lepsze dla środowiska, szczególnie jeśli jesteśmy zagrożeni ,,ociepleniem klimatycznym”. Ameryka Południowa nie ubiera wilka w zielone, klimatyczne stroje, po prostu realizuje taką politykę klimatyczną, jaka najlepiej kalkuluje się gospodarce.
Kapitalizm a prawa człowieka
Wyjątkowo zacznę od Ameryki Południowej, gdzie panuje totalny antykapitalizm. W niektórych krajach bardziej skrajny niż znany był Polakom w czasach PRL-u. Jeśli człowiekowi ograniczają prawo do własności, to tym szczególniej ograniczony będzie kapitalizm. Szczególnie władze są nastawione przeciwko kapitalizmowi zewnętrznemu – międzynarodowemu np. wymianie handlowej z USA.
Komuniści Europy Zachodniej tutaj również ubierają ,,owczą skórę” i nie wypowiadają się przeciwko kapitalizmowi, aż w tak radykalny sposób. Są jednak wyjątki, bo szczególnie partie lewicowe prowadzą działania w kierunku większego opodatkowywania przedsiębiorców. Podobnie stygmatyzują przedsiębiorców posiadających duże zyski, gdyż – według socjalistów – pozostali obywatele takich nie mają. Retoryką o prawach człowieka uderzają w kapitalistów, gdyż widzą w tym nierówność społeczną. Jednak nie patrzą, że zysk jest owocem pracy. Zamiast zasady ,,każdemu według zasług”, promują zasadę ,,każdemu po równo”.
Owszem jest konieczność kontroli rynku i kapitalizmu, ponieważ pieniądze muszą być zarabiane w sposób legalny, nie mogą pochodzić z przestępczego źródła. Podobnie jest z podatkami, że im większy dochód, tym większy podatek. Jednak zarzucanie podatkami kogoś, bo ,,ma więcej” a powinien mieć ,,tyle co wszyscy”, jest uderzeniem w prawo własności oraz indywidualizm człowieka.
Własność
Komunizm Europy Zachodniej zakłada, że państwo ma regulować i kontrolować własność, poprzez ,,korygowanie niedoskonałości”. Taka jest narracja socjalistów w Europie, nie podejmują większego zamachu na własność prywatną. Jednak skala ingerencji w nią, jest znacznie poza dopuszczalną moralnie granicą. Dla przykładu ponownie odniosę się do polityki klimatycznej, zmiany jakie Unia Europejska chce wprowadzać, będzie obligowało obywateli do zakupu np. narzędzi grzewczych zgodnie z zamysłem władzy.
Państwo jest bezpośrednim właścicielem w Ameryce Południowej kluczowych sektorów gospodarki. Pracodawcą większości osób zatrudnionych, jest również państwo. Tworzy to silną zależność, pomiędzy obywatelem a państwem. Znacznie częściej niż w Europie, nieruchomości w których zamieszkują rodziny, należą do państwa i są jedynie użyczane obywatelom. W wielu krajach np. Kuba teoretycznie występuje własność prywatna nieruchomości, ale prawo jest skonstruowane w taki sposób, że państwo ma wysoką kontrolę nad nieruchomościami, więc własność jest niemal pozorna.
Komunizm jest antytezą własności, jednak mało kiedy aż w 100% ją ogranicza. W Europie robi to znacznie mniej, jednak zbyt ingeruje we własność jednostek, broniąc swojego stanowiska sprawiedliwością społeczna i równością.
WSPÓLNE – PATERNALIZM
Wspominałem wielokrotnie, że komunizm zakłada silną rolę państwa. W klasycznej formie jest to państwo – właściciel, a w postkomunistycznej państwo – regulator (silny regulator). Chociaż rozważając w przybranym kluczu, w Europie Zachodniej widzimy paternalizm opiekuńczy, a w Ameryce Południowej paternalizm dyscyplinujący.
Obydwie odmiany paternalizmu sa przekroczeniem granicy starożytnej zasady złotego środka. Bezdyskusyjnie wiemy, że paternalizm dyscyplinujący jest przekroczeniem granicy. Co w takim razie z paternalizmem opiekuńczym? Państwo opiekuje się obywatelem, narodem – owszem, takie jest zadanie państwa. Jest to obowiązek każdej władzy. Katolicka nauka społeczna zakłada zasadę pomocniczości, której stosowanie w polityce jest konieczne. Brak jej w państwie, jest grzechem zaniedbania ze strony państwa, ponieważ władza musi wyciągać rękę ze wsparciem do obywateli, a szczególnie do słabego i potrzebującego. Podobnie jest w przypadku wspierania rodzin posiadających dzieci, gdyż konstruktywne wychowanie każdego dziecka, powinno leżeć w interesie każdego, komu dobro państwa leży w sercu.
Jednak nadużywanie zasady pomocniczości, powoduje że to tylko karykatura zasady pomocniczości. Wtedy nie możemy mówić o katolickiej zasadzie pomocniczości, ponieważ pomoc jest wtedy, gdy osoba potrzebująca tego wymaga. Pomoc jest odpowiedzią na potrzebę osoby potrzebującej, jeśli natomiast takowa potrzeba nie zachodzi, wtedy czyn nie nazywa się pomocą. Taka sytuacja jest w wypaczonej ,,zasadzie pomocniczości”, która jest jednym z filarów komunizmu.
Komunistyczny wilk przybiera skórę owcy w Europie Zachodniej, bo w Ameryce Południowej nie musi. Jednak i w Europie pod tą skórą bywa rozpoznawany. Wystarczy po prostu zwiększać na niego świadomość.